sobota, 9 lipca 2016

Rozdział 2

*Camilla*
Wbiegłam do pomieszczenia . Nikogo jeszcze nie było (jest 6:55 każdy jeszcze śpi , mamy na 9:00). Wyjęłam z lodówki jogurt naturalny oraz owoce (kocham brzoskwinie) i zrobiłam sałatkę . Wtedy wbiegła Beryl.
Po śniadaniu poszłyśmy do szkoły ( 30 min drogi )
Po śniadaniu poszłyśmy do szkoły ( 30 min drogi ).
Szkoła była naprawdę ogromna , ale w końcu doszłyśmy do naszych szafek .
*Beryl*
Wyjęłam książki na muzykę. Zadzwonił dzwonek i ludzie znikneli z korytarza . Wypuściłam głośno powietrze i nacisnęłam klamkę do sali nr 143 (coś wam mówią te cyfry ?). Rozejrzałam się po twarzach mojej nowej klasy . Patrzyli na mnie jak na wskrzeszonego zmarłego. 
- Beryl Adson? - usłyszałam głos nauczycielki.
- Tak to ja - pewnie nie wyobrażacie sobie jaka byłam czerwona. Usłyszałam gdzieś w klasie ,, ale lala " albo ,, trzeba tą dziunię gdzieś zaprosić " ...
- Może opowiesz coś o sobie ? - wyszłam niepewnie na środek. 
- Ym...Hej , jestem Beryl . Pochodzę z Polski . Dużo podróżuje, lubię muzykę (I love BaM) i będę chodziła z wami do klasy . - pani wskazała mi miejsce koło jakiejś szatynki. Ona popatrzyła na mnie z niesmakiem . Wydaje mi się że przez te teksty chłopaków jest trochę zazdrosna . Usiadłam na swoim miejscu .
- Myślisz, że jak masz ładną mordę to jesteś kimś? Mylisz się jesteś zerem - jej słowa nie zrobiły na mnie wielkiego wrażenia , ale cóż myślałam , że inaczej zacznę szkołę . Na co ja liczyłam...
- To może Beryl zaśpiewa nam coś na ocenę? - niepewnie wstałam i popatrzyłam na klasę . Przewróciłam oczami i zaczęłam .
Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars ,
I could really use a wish right now , a wish right now , a wish right now .
Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars ,
I could really use a wish right now , a wish right now , a wish right now .
Usłyszałam brawa . Uśmiechnięta usiadłam a ,,koleżanka z ławki " zgromiła mnie wzrokiem . Po dzwonku wyszłam na przerwę . Jeśli w ogóle można ją tak nazwać . Przez cały czas szukałam klasy . Jak już znalazłam te głupie drzwi z napisem Historia zabrzmiał dzwonek . Wielkie brawa dla mnie .
*Charlie*
Kolejna lekcja z Beryl . Weszła do klasy a ja mimowolnie się uśmiechnąłem. Jest taka piękna i ma czysty, cudowny głos. Muszę ją jakoś poznać, ale o tym marzy raczej cała klasa ... Weszła i popatrzyła na nas zagubionym wzrokiem. Usiadła w ostatniej ławce i popatrzyła pustym wzrokiem w okno.
Wtedy do klasy wszedł nasz nauczyciel
Wtedy do klasy wszedł nasz nauczyciel . Na początek spawdził obecność .
- Adson Beryl ? 
- Jestem - ale ma cudowny głos nawet jak nie śpiewa .
..................
- Lenehan Charlie ? 
- Obecny - nagle odwróciła głowę gwałtownie w moją stronę . Jej oczy przypominały pięciozłotówki. Czyżby była bambino. A może nienawidzi naszego zespołu? Nie myśl tak Charlie! Jeszcze raz na nią spojrzałem i wtedy zadzwonił dzwonek. Wybiegłem z klasy za dziewczyną. Siedziała sama na parapecie. Wyglądała na zamyśloną. Podeszłem do niej niepewnie. 
- Hej, jestem Charlie - przywitałem się. Dziewczyna spojrzała na mnie i lekko się uśmiechnęła, ale jej oczy były przepełnione smutkiem. Ciekawe dlaczego nie jest radosna i uśmiechnięta ...
- Hej, ja jestem Beryl, bambino - uśmiechnąłem się szeroko . Nagle Ich zobaczyłem o nie ... Brunet spojrzał na mnie przepraszająco. Rozumiem, że się boi, ale dlaczego on to robi ?
*Beryl*
Podeszli do nas dwóch zakapturzonych, starszych kolesi i ... Bars? Leondre! Ale zaraz ... Co on z nimi robi? Spojrzałam na Charlsa, który spóścił wzrok i zacisnął dłonie w pięści.
- Devries wiesz co masz robić - spojrzał na mnie smutnymi czekoladowymi oczami. Chwycił mnie za bluzkę i popchnął. Uderzyłam o szafkę. Ałć, dlaczego on to robi?!? 
Zaraz przy mnie zjawił się Charlie. 
- To ty się tutaj pobaw, a my idziemy na wagary - zaśmiali się patrząc na mnie i znikneli za rogiem korytarza . Myślałam teraz o wszystkim.
Czy Leo i Charls się naprawdę przyjaźnią ? 
Dlaczego Leo się nademną znęca?
Czy to ta sama osoba , która pomagała mi swoim rapem przetrwać najgorsze chwile mojego życia?
- Przepraszam , zmusili mnie - niespodziewanie powiedział brunet podając mi husteczkę dla mojej krwawiącej wargi .
- Stary przeginasz, musisz z tym skończyć - Charlie był na niego mega zły . 
- Dlaczego ?- na moje słowa oboje popatrzyli na mnie pytającym wzrokiem - dlaczego to zrobiłeś ? - w moich oczach pojawiły się łzy. 
- Ja przepraszam . Naprawdę strasznie mi głupio . Ale naprawdę się ich boję i nie potrafię ... - co ja głupia zrobiłam? Podeszłam i go przytuliłam. Aha brawo.
- Charlie! - usłyszałam krzyk za sobą i się odwróciłam. O nie to była ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz