czwartek, 4 sierpnia 2016

Rozdział 12

*Beryl*
Charlie, ja...- zaczęłam niepewnie patrząc w jego idealnie błękitne tęczówki , które były głębsze od wód oceanu . Nagle jakaś kobieta przebiegła między nami płacząc .
- Straciłam go! - wrzeszczała - umarł ! - było mi jej strasznie żal . Wtedy przypomniała mi się sytuacja sprzed chwili i cała moja pewność siebie prysła.
- Dlaczego płaczesz - spytał z troską w głosie .
- Opowiem Ci wszystko , ale u mnie w domu . To miejsce nie kojarzy mi się najlepiej - wskazałam na duży biały budynek.
- No dobrze - chwycił za kluczyki i zawiózł nas do mojego domu. Mama nadal jest u cioci w Pradze , a Leo i Cami gdzieś zniknęli . Może to i lepiej ? Zaprowadziłam swojego 'gościa' do swojego pokoju . Usiadłam na łóżku po turecku , a on na przeciwko mnie .
- Więc o co chodzi ? - pyta spokojnie , a ja wpatruję się w niego jak w obrazek ani na chwile nie spuszczając wzroku z jego twarzy . Lekko się uśmiechnęłam .
- A więc weszłam do środka i przywitałam się z doktorem , po czym sprawdził moje papiery i stwierdził , że pewne informacje do mnie nie pasują - Charlie rozchylił lekko usta , a ja zarumieniłam się - zrobił mi badanie i ...
*Leondre*
Gdy Cami odbiegła kapnąłem się co właśnie zrobiłem . Ale ze mnie jest totalny głupek ! Broniłem Louis'y zamiast własnej dziewczyny . Głupek , głupek , głupek !
- Louisa , przepraszam , ale muszę już iść .
- Oke . Ale się jeszcze spotkamy - puściła mi oczko i każde z nas poszło w swoją stronę.
*Beryl*
I...Nie wykryło żadnej choroby - dokończyłam niepewnie . Charliemu kopara opadła , wytrzeszczył oczy i uśmiechnął się szeroko .
- Beryl tak się MEGA cieszę !!! - skoczył na mnie z przytulasem , tak , że ja leżałam , a on na mnie . Jego twarz była centymetry od mojej . Czułam na sobie jego ciepły oddech . Patrzyliśmy sobie w oczy . Te jego błękitne , głębokie tęczówki . Po chwili jednak pokręcił lekko głową i powrócił do pozycji siedzącej , więc ja zrobiłam to samo .
- Przepraszam - wyszeptał - ale jak to jest możliwe ?
- W papierach nie zgadzała się moja grupa krwi i wiek . Okazało się , że pomylono listy - blondyn uśmiechał się od ucha do ucha . Nagle jego wzrok spoczął na moich ustach . Od razu to zauważyłam i się zarumieniłam .
*Leondre*
Wparowałem na górę i zajrzałem do pokoju Cami . Niestety , nie było jej tam . Obróciłem się i otworzyłem drzwi z napisem ,,Tu rządzi blondynka" .
- Ups - wydukałem. Chyba gdybym nie wparował zaraz by się pocałowali. Byli mega blisko . Beryl zaczęła się śmiać , a mój przyjaciel wypuścił głośno powietrze odwracając głowę w stronę sufitu. - To ja nie przeszkadzam .- zamknąłem drzwi ciesząc się , że jestem na bieżąco . Zbiegłem do salonu . Jest dopiero po 20. Jeśli nie wróci przed północą pójdę jej poszukać .
*Camilla*
Siedzę na ławce w parku i beczę.
Co ja robię ? Nie będę płakała o byle co . Jak dla mnie on wybrał pomiędzy nami . To mi wystarczy . Ale kurcze prawda jest taka , że nie wytrzymam bez niego ani jednego dnia .
*Charlie*
Gdy Leo wyszedł zaczęliśmy się śmiać . Nie wiem z czego . Totalna głupawka.
- Wi-widziałeś jego minę ? - dziewczynie też humor dopisywał.
- Taak - przewróciłem oczami . Nagle moja komórka zawibrowała . To był sms. - Nie ...
- Charlie coś się stało ? - blondynka marszczy brwi .
- Nie ...Tak , nie wiem .- patrzy na mnie oczekując odpowiedzi - no więc e... Pamiętasz Chloe ?
- Trudno zapomnieć - uśmiecham się smutno .
- Taa... I ten ... Moi kumple z Londynu piszą , że chcą bym przyjechał - Beryl chyba trochę się pogubiła. - Oni wiedzą o samobójstwie mojej eks . Ty udawałaś moją dziewczynę i oni sądzą , że my ze sobą chodzimy. I ... Czy mogłabyś tam ze mną pojechać i poudawać? - wydusiłem z siebie ostatnie zdanie , a blondynka pokręciła głową z niedowierzaniem .
- Charls ... Ja nie lubię oszukiwać ludzi.
- Błagam Beryl - uniosłem jej podbródek do góry . Spojrzała mi w oczy nie mogąc się oderwać , na co się lekko uśmiechnąłem , a na jej policzki wkradł się rumieniec.
- Y...Dobra , ale pod jednym warunkiem .
- Jakim ? - zapytałem ciekawy .
- Nie przesadzaj w tym Londynie . Czasami należy trzymać ręce przy sobie . I koniecznie musimy mieć pokoje osobno - przytaknąłem .
- W takim razie zacznij się pakować , a ja sprawdzę rozkład pociągów . - blondynka podeszła do szafy wyciągając z niej ciuchy i ruszyła do łazienki po chwili wracając .
 - blondynka podeszła do szafy wyciągając z niej ciuchy i ruszyła do łazienki po chwili wracając
Zeskanowałem ją wzrokiem , na co ta znowu się zarumieniła .
- Gotowa ?
- Tak - uśmiechnęła się blado po czym opuściliśmy jej pokój .
*Leondre*
Okej , jest kwadrans po północy , a ja mam dość siebie i swoich błędów . Wybiegłem z domu i skierowałem się w stronę skateparku. Był pusty . Skierowałem się w stronę pustych ulic . Na jednym z wąskich przejść pomiędzy budynkami usłyszałem krzyk . Pobiegłem tam i ujrzałem chłopaka który dobierał się do kogoś . Podszedłem i przywaliłem mu . Przewrócił się na beton . Chwyciłem dziewczynę za rękę i wbiegliśmy na chodnik . Przyjrzałem jej się . Czerwonowłosa , piwne oczy i blada cera .
- Dziękuję - szepnęła rzucając mi się na szyję .
- Nie ma za co . Znasz go ?
- To mój były - przyznała smutno . Wyciągnąłem ku niej rękę .
- Leondre - uścisnęła ją .
- Morgan - postanowiłem ją odprowadzić . Zniknęła za drzwiami , a przypomniałem sobie o celu mojego wyjścia . Obszedłem centrum handlowe kierując się ku wejściu do parku .
*Charlie*
Wyszliśmy z pociągu . Zamówiłem taksówkę i razem z Beryl wysiedliśmy przed ogromną willą.
- O wow - tylko tyle potrafiła wydusić.
- Wiem - uśmiechnąłem się i chwyciłem jej dłoń . Nagle drzwi otworzyły się , a w nich stanął David . Spojrzałem na Beryl . Była w szoku . Ale dlaczego ? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz